Starcie gigantów: Bańka Krypto vs. Bańka AI

1. Pierwsze objawy końca szaleństwa AI

Weszliśmy w początkową fazę pękania bańki AI. Sektor ten działał w ostatnich miesiącach jak potężny odkurzacz globalnego kapitału – odciągnął płynność z kryptowalut i rynku akcji, aby sfinansować gigantyczne potrzeby infrastrukturalne. Problem w tym, że dzisiejsze AI (rozwijane w oparciu o modele językowe LLM) to wciąż kalkulator statystyczny. Nie potrafi samodzielnie myśleć – po prostu przewiduje kolejne, najbardziej prawdopodobne słowa na podstawie danych, którymi je nakarmiono. To system generujący masowe przepalanie gotówki: miliardy dolarów od inwestorów są natychmiast przepalane na astronomiczne rachunki za prąd, chłodzenie i amortyzację sprzętu. W przypadku najbardziej zaawansowanych modeli koszt pojedynczego zapytania API wciąż przewyższa przychody z masowych abonamentów.

Cała branża uderzyła właśnie w potrójną ścianę: brak nowych, unikalnych danych tworzonych przez ludzi, fizyczną barierę miniaturyzacji krzemu (granica 2 nm) oraz degradację samych modeli (zjawisko Model Collapse i rosnącej entropii informacyjnej).

Gwałtowne tąpnięcie na rynkach w czerwcu 2026 roku idealnie obnażyło ten mechanizm. Sektor kryptowalut doświadczył drenażu, gdy inwestorzy wycofywali środki z Bitcoin ETF, spychając cenę BTC poniżej 59 tys. USD. W tym samym czasie Nvidia zaliczyła głęboką korektę ze swoich majowych szczytów. Ta ucieczka kapitału nie była przypadkiem – fundusze czyściły portfele z płynności, aby uwolnić żywą gotówkę na czerwcowe IPO SpaceX (powiązanego z xAI). Globalny rynek nie dysponuje nieograniczoną gotówką. Widzimy rynkowy kanibalizm: instytucje wyciskają jedne aktywa, by resztkami sił podpompować kolejne giełdowe monstrum.

Krematorium kapitału: Gdzie znikają miliardy?

Codzienne utrzymanie (OpEx) serwerowni AI generuje od 40% do 70% całkowitych wydatków:

  • Energia (40%–60%): Rachunki za zasilanie akceleratorów (np. Nvidia H100) i klimatyzacji. Dla średniego kampusu (100 MW) to 44–150 mln EUR rocznie.
  • Woda i chłodzenie (10%–15%): Przejście na chłodzenie cieczowe jest konieczne, ale kosztowne. Serwerownie zużywają gigantyczne ilości wody i zasobów.
  • Utrzymanie i kadry (20%–30%): Drodzy specjaliści i zaawansowane systemy zasilania awaryjnego.

Aby ten model wyszedł na prostą przy zachowaniu obecnych gigantów, opłaty dla użytkowników musiałyby drastycznie wzrosnąć. Obecnie firmy dotują usługi w nadziei na stworzenie AGI i przejęcie monopolu, przepalając setki miliardów na prądożerny, starzejący się co dwa lata krzem oraz gigantyczne centra danych. To brutalny wyścig typu winner-takes-all – ten, kto zajmie drugie miejsce, zbankrutuje z gigantycznymi długami i górami bezużytecznego sprzętu, gdy obecna bańka spekulacyjna w ciągu najbliższych 1–2 lat nieuchronnie pęknie pod naporem kosztów energii i braku zwrotu z inwestycji.

Pogoń za tym monopolem kryje jednak fundamentalną sprzeczność logiczną i ekonomiczną: masowe zastępowanie ludzi algorytmami wywoła kryzys na rynku pracy w klasie średniej. Pozbawieni dochodów konsumenci przestaną napędzać gospodarki, a system oparty na konsumpcji po prostu się zablokuje.

Co gorsza, całe to podejście oparte na czystych modelach językowych (LLM) okazało się ślepą uliczką. Przewidywanie kolejnych tokenów za pomocą samej statystyki to nie myślenie, lecz iluzja płynności. Modele te uderzyły w ścianę danych – tzw. Model Collapse. Algorytmy karmione w nieskończoność tekstami innych maszyn tracą jakość, grzęzną w cyfrowym szumie (AI slop) i cierpią na chroniczne halucynacje, ponieważ dla statystyki nie istnieje pojęcie obiektywnej prawdy. Zamiast rzetelnego wnioskowania mamy do czynienia z drogim, prądożernym generowaniem prawdopodobnych bzdur. Prawdziwe AGI – o ile w ogóle ma powstać – będzie musiało odrzucić tę ślepą statystykę na rzecz systemów samokorekty, twardej logiki matematycznej i zupełnie nowej, energooszczędnej architektury sprzętowej.

Kiedy to pęknie?

Czerwcowe IPO SpaceX wyciągnęło z rynku gigantyczny kapitał, ale prawdziwe tąpnięcie płynności nadejdzie jesienią 2026 roku. Na przełomie września i października kończy się okres blokady (lock-up period) dla wczesnych funduszy i insiderów SpaceX, co pozwoli im na upłynnianie akcji. W tym samym momencie planowane jest bilionowe IPO Anthropic. Ta kumulacja ostatecznie wyciśnie z giełdy resztki wolnej gotówki.

Korekta na spółkach technologicznych AI może zbiec się w czasie z historyczną cyklicznością Bitcoina i dnem jego rynkowej bessy, tworząc punkt zwrotny pod ponowny odpływ kapitału w kierunku krypto.


2. Fuzja AI 2.0 z Crypto Web 4.0

Gdy bańka wycen spółek AI pęknie (2026–2028), nastąpi masowa ucieczka kapitału w stronę sieci zdecentralizowanych – pod budowę internetu symbiotycznego (Web 4.0). W tym nowym układzie sztuczna inteligencja i blockchain współpracują ze sobą jak dobrze naoliwiona maszyna: AI daje cyfrowy mózg oraz automatyzację, a blockchain zapewnia jej niezależny portfel, kryptograficzną weryfikację prawdy i bezpieczny, cyfrowy świat do działania.

Sztuczna inteligencja oczywiście nie zniknie, ale przejdzie drastyczną ewolucję. Przestaniemy polegać na deficytowych, centralnych potworach korporacyjnych na rzecz zoptymalizowanych, lekkich modeli (SLM) oraz nowych architektur (np. układów neuromorficznych przypominających budowę ludzkiego mózgu czy modeli SSM), które uruchomimy lokalnie na własnym sprzęcie.

Masa dojrzałych projektów krypto (m.in. AVAX, ADA, NEAR czy NEO) już teraz szykuje rebrandingi i aktualizacje kodu pod narrację AI 2.0, aby sprawnie przejąć ten przepływający kapitał.

Przyszły ekosystem oprze się na zyskownych sektorach:

  1. Crypto AI Agents: Modułowi agenci działający na blockchainie (Virtuals Protocol, Fetch.ai / ASI). Zarabiają na siebie w formule pay-per-task. Boty nie mogą założyć tradycyjnego konta w banku, ale posiadają portfele krypto i rozliczają się w mikropłatnościach (Solana, Base).
  2. Real Yield: Projekty dające realny zysk z opłat transakcyjnych (np. Hyperliquid). Antyteza spekulacji – zamiast druku pustych tokenów, generują czysty dochód w stablecoinach.
  3. DePIN: Zdecentralizowana infrastruktura fizyczna (RENDER, NEAR, TAO, Akash). Agenci AI będą na nich tanio kupować moc obliczeniową z rozproszonych kart graficznych, omijając drogie chmury.
  4. RWA: Tokenizacja aktywów ze świata rzeczywistego (ONDO). Agenci zyskują programowalne narzędzie do operowania realnym kapitałem.
  5. Kryptograficzny Dowód Prawdy: W erze generowanych deepfake’ów, podpis kryptograficzny na blockchainie (np. Filecoin) stanie się jedynym sposobem na weryfikację, czy dany plik, zdjęcie lub tekst nie zostały sfałszowane.

3. Analiza techniczna i strategia (Perspektywa do końca 2026 r.)

Rynek znajduje się w fazie silnej kapitulacji. Sytuację w Europie skomplikowało wygaśnięcie okresu przejściowego dla rozporządzenia MiCA (1 lipca 2026 r.) – giełdy bez licencji CASP (m.in. Binance czy MEXC) ograniczyły usługi dla rezydentów UE. Panikę podsycił też ruch Michaela Saylora, którego MicroStrategy upłynniło na początku lipca 3588 BTC na pokrycie zobowiązań dywidendowych.

Patrząc na zniesienia Fibonacciego:

  • Poziom -61.8%: Został osiągnięty, ale przy niskich obrotach i ryzyku korekty na S&P 500 wsparcie to raczej nie utrzyma ceny na dłużej.
  • Poziom -78.6% (Główny cel): Spodziewam się zejścia Bitcoina w okolice 38 000 USD, z możliwą chwilową, agresywną szpilką czyszczącą arkusze nawet do 30 000 USD.

Nominalna kapitalizacja rynku (ok. 2 bln USD) może wprowadzać w błąd. Choć w trakcie poprzedniej bessy dno wyniosło 0,8 bln USD, trzeba pamiętać o stopniowym rozwadnianiu kapitału: dzisiejszy rynek to tysiące nowych projektów oraz ponad 300 mld USD w samych stablecoinach (USDT/USDC), co sztucznie zawyża ogólny wskaźnik. W rzeczywistości wyceny części starszych altcoinów spadły poniżej dołków z 2022 roku. Mimo przecen sięgających 90% wiele z nich aktywnie rozwija swoją infrastrukturę pod przyszłe narracje i dysponuje sporymi rezerwami finansowymi. Mimo ryzyka dalszych krótkoterminowych spadków, to właśnie w nich warto już teraz stopniowo budować swój koszyk zakupowy.

Jak to rozegrać: Strategia akumulacji (2026–2027)

Presja spadkowa na rynku kryptowalut może utrzymać się jeszcze przez około 3–4 miesiące, aż do końca jesieni 2026 roku – co wpisuje się w jego 4-letnią cykliczność. W tym otoczeniu stopniowe uśrednianie ceny (DCA) rozłożone na najbliższe 6 miesięcy pozwala zbudować bardzo korzystną średnią cenę wejścia. W horyzoncie 2–3 lat daje to najwyższą asymetrię zysku do ryzyka (szacowany potencjał wzrostu portfela: 300–500%* od średniej ceny akumulacji).

Sugerowana struktura koszyka:

  • 30% – Bitcoin (BTC): Trzon portfela. Aktywne ustawianie siatek zakupowych poniżej poziomu 40 000 USD (przewidywane dno cyklu w przedziale 30 000 – 38 000 USD). Oczekiwany zwrot: ok. 3x.
  • 50% – Blue Chips (ETH, SOL, ADA, XRP, AVAX, LINK, SUI): Trzon alokacji o wysokiej płynności. Połączenie dojrzałych liderów (ETH, SOL) z bardziej dynamicznymi projektami (SUI, AVAX). Oczekiwany średni zwrot grupy: 3x – 5x.
  • 20% – Wiodące narracje: AI, DePIN & RWA (RENDER, NEAR, TAO, ONDO): Innowacyjna infrastruktura o najwyższym dynamizmie wzrostu. Oczekiwany zwrot: do 10x+.

* Choć sam BTC to bezpieczny fundament, to z racji swojej ogromnej kapitalizacji nie ma już takiej dynamiki jak kiedyś – sam Bitcoin da w hossie realnie ok. 100–200% zysku (2x–3x). Po to dodajemy 50% Blue Chips i 20% silnych narracji altcoinowych, żeby to one „dociągnęły” wynik całego portfela do 300–500%. I to w wariancie pesymistycznym, uwzględniającym wysokie rozwodnienie kapitału na całym rynku.

Jak duża może być przyszła hossa na krypto?

Aby zrozumieć potencjał nadchodzącego cyklu wzrostowego (2028-2029), musimy zestawić ze sobą skrajnie różne skale obu rynków. Podczas gdy cały rynek kryptowalut wyceniany jest na skromne ok. 2 bln dolarów, bańka Big Techu i tradycyjnego sektora AI osiągnęła gigantyczną wycenę rzędu ponad 20 bln dolarów.

Większość inwestorów detalicznych zapomina, jak działa fizyka rynku i tzw. mnożnik kapitałowy (Capital Multiplier). Wyceny na giełdach to w dużej mierze papierowa kapitalizacja zależna od płynności w arkuszu zleceń. Gdy do tak płytkiego rynku wchodzi żywa gotówka, jej wpływ na wycenę końcową jest zwielokrotniony.

Załóżmy scenariusz, w którym z pękającej bańki AI wycieka zaledwie 10% kapitału (czyli ok. 2 bln USD) w poszukiwaniu nowych stóp zwrotu w sektorze krypto. Ze względu na działający mnożnik płynności (gdzie każdy 1$ żywego wpływu podnosi kapitalizację rynkową o $4–$5), napływ takiej gotówki wypompuje łączną kapitalizację krypto do poziomu 10 bilionów dolarów — czyli 5-krotnie od obecnych wycen. W takim układzie wykręcenie 800% zysku na jakościowych altcoinach stanie się po prostu czystą matematyką rynkową.

Podczas gdy przerażony brakiem altseasonu tłum ucieka dziś wyłącznie do Bitcoina lub stoi na boku z gotówką, czekając na dalsze spadki, systematyczne budowanie pozycji (DCA) w projektach tworzących realną infrastrukturę pod przyszłe trendy jest obecnie okazją inwestycyjną o najlepszym stosunku zysku do ryzyka.

Wyzwanie postkwantowe (Perspektywa do 2030+)

Nadchodzący cykl wzrostowy to prawdopodobnie ostatnia „klasyczna” fala przed latami 2030+, w których rynek zmusi projekty do przejścia na algorytmy kwantowoodporne (jak propozycje BIP-360/361 w Bitcoinie). Zagrożenie to jest jednak mocno odległe w czasie i dotyczy głównie starych adresów z ujawnionym kluczem publicznym. Żeby pokazać skalę: dzisiejsze komputery potrafią utrzymać zaledwie znikome 2–3 stabilne qubity logiczne, podczas gdy do złamania zabezpieczeń Bitcoina potrzeba ich około 2000 (co wymaga zbudowania maszyn składających się z milionów qubitów fizycznych). To przesuwa realny problem co najmniej na lata 2035+.

Gdyby jednak komputery kwantowe dobiły do tego poziomu i były w stanie bez problemu łamać szyfrowanie asymetryczne, w pierwszej kolejności przestałby działać tradycyjny system bankowy (SWIFT, VISA) oraz wojskowa infrastruktura, a nie stale aktualizowany blockchain, który zdąży do tego czasu płynnie wdrożyć nowe standardy kryptograficzne.


Podsumowanie

Rynek kryptowalut przetrwał już wielokrotne bessy i zdążył dojrzeć, podczas gdy sektor sztucznej inteligencji przeżywa obecnie klasyczny szał spekulacyjny, odciągając kapitał od innych aktywów. Jednak obecna faza rozwoju AI – oparta na prądożernym krzemie oraz czystej statystyce – nieuchronnie uderza w ścianę technologiczną i kosztową. Pęknięcie tej bańki (spodziewane w horyzoncie najbliższych dwóch lat) zmiecie projekty żyjące wyłącznie z marketingowych obietnic.

Kiedy kapitał zablokowany w napompowanych spółkach technologicznych zacznie szukać nowych ujść, naturalnie popłynie z powrotem w stronę kryptowalut. Tym bardziej że najsilniejsze projekty już teraz po cichu budują podwaliny pod nową narrację Crypto AI Agents (łączącą AI 2.0 z architekturą Web 4.0).

W tej nadchodzącej symbiozie nastąpi jasny podział ról: dotychczasowa, scentralizowana i kosztowna sztuczna inteligencja zyska dzięki blockchainowi niezależny, natywny pieniądz do mikrotransakcji między agentami, zdecentralizowaną moc obliczeniową oraz mechanizmy twardej weryfikacji prawdy, odporne na korporacyjną cenzurę. Z kolei na prawdziwe, stabilne AGI, które trwale zmieni zasady gry gospodarczej, poczekamy jeszcze 5–10 lat – wyłoni się ono dopiero na gruzach dzisiejszego szału, gdy inżynieria systemowa i nowe technologie sprzętowe zastąpią ślepą statystykę. Przełom lat 2026/2027 będzie kluczowym momentem tego tektonicznego przesunięcia kapitału i fuzji obu technologii.

Ciche wygaszenie rynku krypto. Hossa bez hossy.

Last update 04.11.2025
Nowy paradygmat i brak altseasonu

Rok 2025 przyniósł na rynku kryptowalut nowe zjawisko, które można określić jako hossę bez hossy. Zbyt duże rozwodnienie kapitału, wynikające z ogromnej ilości nowych krypto-projektów, przełożyło się na selektywne wzrosty tylko na wybranych coinach.

Podczas gdy większość starych altów szorowała dno, rynek był podciągany przez dużych graczy instytucjonalnych i fundusze ETF na Bitcoinie i Ethereum, które skupowały każdą większą korektę. Spora część tzw. ulicy przestała inwestować w długoterminowy HODL i zaczęła bawić się w solanowe memcoiny, topiąc przy tym cały swój kapitał. Dodatkowo, inwestorzy detaliczni nie mieli już darmowej kasy rozdawanej przez rządy po panice covidowej, która napędziła euforię 2022 roku. Spora część inwestorów odwróciła się od rynku krypto i skierowała kapitał w stronę tradycyjnego rynku akcji oraz spółek związanych z AI, które wciągnęły zarówno narrację, jak i pieniądze. Rynek detaliczny nie był już w stanie dźwignąć tak rozbudowanego ekosystemu jak dawniej, podczas gdy duzi gracze skupili się wyłącznie na topowych projektach.

Ostatecznie Bitcoin został wyceniony na swoim szczycie na poziomie 124 tys. USD w sierpniu. Moja prognoza z kwietnia, gdzie celowałem w 150 tys. USD, zakładała, że wzrosty potrwają do końca września – zgodnie z czteroletnim cyklem halvingowym. I faktycznie, ten czas nadszedł. To oznacza, że teraz czeka nas rok powolnego osuwania się w dół.

Nie spodziewam się jednak drastycznej korekty na Bitcoinie jak dawniej – raczej delikatnej, do poziomu –38,2%, czyli ok. 80 tys. USD. Na altach sytuacja będzie gorsza, bo tam nie ma amortyzacji dużego kapitału. Klasyczne spadki o –80% do –90% są bardzo możliwe, mimo że wiele z nich i tak jest już na minimach sprzed obecnej hossy. To będzie bolesne – tym bardziej, że mało kto faktycznie trzyma Bitcoina. Większość nowych graczy siedzi głównie na solanowych shitcoinach bez fundamentów, a tam zjazd sięgnie nawet –95%. Poniżej symulacja ’Bitcoin Cycle Repeat Chart’ na kolejny rok.

Co dalej. Kiedy robić zakupy i jaki sektor wybrać?

Po tak bolesnej korekcie pojawi się wiele okazji zakupowych – zwłaszcza w altach i nowych projektach z dziedziny AI, RWA (Real World Assets) oraz warstwy skalowania L2 dla Ethereum, które będą modne w kolejnym cyklu. Starsze alty sprzed 2020 roku niestety tracą na znaczeniu. Rynek oczekuje świeżości – tylko nowinki technologiczne, wspierane przez duże fundusze i partnerstwa z korporacjami, mają szansę przetrwać.

Do tego dochodzą regulacje MiCA w UE oraz nowe regulacje w USA, które mocno blokują starsze projekty. Te z mniejszym kapitałem nie dostosują się do wymogów i będą usuwane z dużych giełd. Wiele projektów DeFi również ucierpi, bo nie spełni wymogów biurokratycznych i KYC/AML. Duża część tych restrykcji ma związek z cyfrowymi walutami banków centralnych (CBDC), które są już gotowe do wdrożenia. Dla państw tradycyjne krypto to zagrożenie, więc priorytetem będzie ich ograniczanie. Dlatego tu warto śledzić, co w portfelach trzymają takie fundusze jak Grayscale, Fidelity czy BlackRock – to właśnie ich wybory pokażą, które projekty mają realne szanse przetrwać kolejną dekadę.

Wbrew pozorom regulacje nie dotykają memcoinów, które dalej wysysają kapitał z ulicy – i to właśnie jest główną przyczyną słabości obecnej „hossy bez hossy”. Po sromotnej korekcie kilka topowych memcoinów z największą społecznością przetrwa i odbije dość mocno. Bo ulica nie zrezygnuje z kasyna, gdzie 1% robi z 100 USD milion w kilka dni.

Sam Bitcoin, który napędza cały rynek, od czasu covidowej korekty w 2020 roku jest mocno skorelowany z giełdą tradycyjną (S&P 500). Tam również wszystko wskazuje na nadchodzącą mocną korektę, bo jesteśmy od wielu miesięcy na maksimach, co zmusi wielu do ucieczki z ryzykownych aktywów jak krypto. Złoto i srebro także wybiły swoje ATH, ale tam napływ kapitału raczej się utrzyma, po mniejszej korekcie wynikłej z ogólnej paniki. To oznacza, że na razie lepiej trzymać się walut tradycyjnych typu USD i zbudować sobie rezerwy do promocyjnych zakupów. Dla krypto to wygodne, bo mamy stablecoiny (USDT, USDC) i nie płacimy podatku do czasu wymiany na klasyczne waluty fiat. Dodatkowo istnieją tokeny powiązane ze złotem, jak Tether Gold więc możemy je nabyć bez marży i łatwo przechowywać w cyfrowym portfelu.

Potrzeba zmiany strategii handlowej

Rynek krypto stał się znacznie trudniejszy do przewidzenia niż w poprzednich cyklach bańkowych. Nie ma już typowej euforii na wszystkim, bo rynek jest zbyt rozległy – strategię trzeba dostosować. Jako klasyczny HODLer nie zarobimy już kokosów. Na altach pozostaje surfowanie na fali po korekcie i granie odbić rzędu 200–300% – i to na tych obecnych na dużych giełdach, gdzie jest kapitał i wolumen (np. Binance). Sam Bitcoin ma ograniczony sufit i nie będzie już dawał takich szalonych wzrostów jak dawniej. W perspektywie kilku lat ustabilizuje się w przedziale 200–300 tys. USD i zyska status rezerwowy podobnie jak złoto.

Nowe, fundamentalnie mocne projekty wspierane przez korporacje są z kolei zbyt drogie, żeby „ulica” mogła je pompować i trzymać długo. Powstają z kapitału venture capital na etapie pre-seed, a inwestorzy VC mają większość tokenów, które dystrybuują po wejściu na giełdę w stronę detalicznych graczy. Potem często porzucają projekt i otwierają kolejny.

Wejścia w nowinki o małej kapitalizacji są ekstremalnie ryzykowne – wymagają dogłębnego researchu i kontaktów z ludźmi z wewnątrz projektu, żeby upewnić się, że to nie kolejny skok na kasę. Coraz częściej to, co rośnie, nie jest wynikiem innowacji, a zakulisowych układów między partnerami i dużymi giełdami. Mały, genialny projekt bez wejścia na dużą giełdę pozostanie niewidzialny, a mizerny – dzięki „znajomościom” i wsparciu influencerów z mediów społecznościowych – jest sztucznie wypchany na miliardową kapitalizację. Widać to najlepiej po śmieciowych memcoinach, które osiągają astronomiczne wyceny tylko dlatego, że trafiły na dużą giełdę, gdzie administracja kupiła je hurtem tysiąc razy taniej zaraz po starcie. Następnie wynajmują celebrytów, którzy nakręcają hype i rozpoczynają kilkumiesięczną dystrybucję tokenów. Dodatkowo uruchamiają lewarowane kontrakty, dzięki którym, posiadając większość tokenów, mogą dowolnie manipulować kursem.

Aktualizacja 12.10.2025
Zakończona dystrybucja Wyckoffa

10 października 2025 roku przejdzie do historii kryptowalut z powodu rekordowej fali likwidacji zlewarowanych pozycji na giełdach CEX, która w ciągu kilku godzin zmiotła z rynku 1,6 mln traderów. Według modeli agregujących, straty graczy mogą sięgnąć od 19 do nawet 50 mld USD. Nie był to przypadek, lecz brutalne, kontrolowane oczyszczenie rynku.

Główną przyczyną załamania była kaskada likwidacji na pozycjach zabezpieczonych altcoinami (cross-margin) oraz mechanizm Auto-Deleveraging (ADL), który zamykał nawet zyskowne pozycje. Sytuację pogłębiło również czasowe zablokowanie możliwości skupu na giełdzie Binance. Panikę zapoczątkował wpis Donalda Trumpa, w którym zapowiedział wprowadzenie 100% ceł na chińskie towary w odpowiedzi na ograniczenia Chin dotyczące eksportu minerałów ziem rzadkich, niezbędnych do produkcji w sektorze hi-tech. Wszystko to zbiegło się z krytycznym momentem analizy technicznej, wskazującym na zakończenie fazy dystrybucji Wyckoffa, co spotęgowało efekt załamania. Bitcoin co prawda obronił poziom 102 tys. USD, jednak większość altcoinów zanotowała w ciągu godziny błyskawiczną korektę o 60–80%, kończącą się „szpilką czyszczącą” (tzw. flash crash). I właśnie przed tym ostrzegałem we wrześniu – cały rynek był zbyt mocno przelewarowany.

Sama zapowiedź wojny handlowej nie jest w istocie zabójcza dla kryptowalut i może stanowić jedynie straszak, podobnie jak miało to miejsce w styczniu. Postrzegam ją raczej jako celowy zabieg mający wywołać korektę tuż po zakończeniu dystrybucji. Przez najbliższy miesiąc, zanim nowe przepisy faktycznie wejdą w życie, rynek będzie funkcjonował w atmosferze niepewności i strachu. Można spodziewać się jeszcze jednej fali spadkowej w ramach retestu. Bitcoin prawdopodobnie zejdzie do grudnia w okolice 60–80 tys. USD, ale raczej nie niżej, gdyż jest wspierany przez duże fundusze oraz nowy model ekonomii dłużnej USA. W lipcu 2025 roku, w celu ratowania dolara, Trump uchwalił Ustawę GENIUS Act, która zmusza emitentów stablecoinów do kupowania amerykańskich obligacji skarbowych. W rezultacie, rynek kryptowalut stanie się masowym nabywcą długu USA, sztucznie kreując popyt na dolara. W efekcie tej regulacji, do systemu może napłynąć kilka bilionów dolarów w stablecoinach. To z kolei może zwiększyć kapitalizację całego rynku kryptowalut z obecnych 3 bln USD nawet do 15 bln w ciągu kilku lat. Znaczącego odbicia na rynku kryptowalut, zwłaszcza tych włączonych do rejestru cyfrowych aktywów rezerwowych USA, spodziewam się na przełomie stycznia i lutego 2026 roku. Obecne załamanie rynkowe powinno zostać w pełni skorygowane, co – po tak silnej korekcie – pozwoli na zyski rzędu 200–300%. Rezerwy strategiczne najprawdopodobniej obejmą najbardziej uregulowane aktywa cyfrowe, takie jak: Ethereum, Bitcoin, Solana, XRP, Cardano, Hbar, XLM, Link i Algorand.

Aktualizacja 17.10.2025
Główne przyczyna załamania z 10.X

Wszystko wskazuje na to, że załamanie z 10 października było bezczelną, skoordynowaną akcją. Na pięć godzin przed przemówieniem Donalda Trumpa nastąpiły pierwsze masowe wyprzedaże na tokenie WLFI (World Liberty Financial), powiązanym z rodziną Trumpa. Natomiast na giełdzie Binance, na 30 minut przed komunikatem, ktoś dołożył do krótkiej pozycji Bitcoina kolejne setki mln dolarów. Jej rozmiar sięgnął 1,1 mld USD. Realizacja zysków na poziomie 103 tys. USD pozwoliła inside traderowi zarobić 200 mln USD w ciągu zaledwie 30 minut.

W tym samym czasie nastąpiła także skoordynowana sprzedaż tokena USDe na kwotę 50 mln USD, który był częściowo odpowiedzialny za lewarowany rynek cross margin na Binance i stanowił zabezpieczenie pozycji. Nagłe urwanie kursu USDe do poziomu 0,9 USD, czyli tzw. depeg, wywołało machinę likwidacyjną długich pozycji na altcoinach. Boty arbitrażowe na innych giełdach zaczęły masowo otwierać pozycje sprzedaży, by wyrównać cenę. Platforma Binance doświadczyła potężnej awarii technicznej – serwery nie były w stanie obsłużyć tak wielu likwidacji jednocześnie, zakupy spot stały się niemożliwe, a księgi zleceń zostały wyczyszczone. Atakujący wykorzystali fakt, że Binance miało wewnętrzny system wyceny bazujący na USDe, który był w trakcie kilkudniowej migracji do mechanizmu niezależnej wyroczni Chainlink. I na koniec jeszcze jedna przyczyna tak dużej lawiny: market makerzy mający dostarczać płynność na innych giełdach również wycofali swoje zlecenia kupna. Co prawda Binance wypłaciło swoim użytkownikom rekompensatę za tę awarię systemu w wysokości 283 mln USD, jednak jest to ułamek wobec całkowitej straty wszystkich graczy, sięgającej nawet 50 mld USD.

Aktualizacja 04.11.2025
Techniczne rozegranie rocznej bessy

Coraz więcej traderów potwierdza, że zakończyliśmy trzyletni cykl wzrostowy i czeka nas standardowo, roczna bessa. Historycznie korekty na Bitcoinie zwykle sięgały -61,8% oraz -78,6% całej hossy — czyli najpopularniejszych poziomów Fibonacciego. Cały cykl wzrostowy od 2023 r. przypomina klasyczną Teorię Fal Elliotta, gdzie mieliśmy pięć fal wzrostowych, a teraz czekają nas trzy korekcyjne. Pierwszym poziomem do zaliczenia jako pewniak są okolice 100 tys. USD, ponieważ mamy tam górne Fibo -23,6%, a jako że jest to dość mocny, okrągły poziom, chwilę tam pozostaniemy z lekkim odbiciem. Kolejny target korekty to -38,2% z wyceną 85 tys. USD – jest to pierwsza duża fala korekcyjna A, potem klasyczne odbicie B i pogłębienie korekty do 60 tys. USD jako Fibo -61,8%. Niżej się nie spodziewam, ponieważ zbyt dużo funduszy czeka na tak niskie poziomy, a ciągle mamy wysyp pro wzrostowych newsów, co pokazuje, że czteroletnia cykliczność Bitcoina wciąż jest ważniejsza niż wydarzenia makroekonomiczne czy geopolityczne. Poniżej rysunek najbardziej optymalny, neutralny scenariusz.

Cała obecna hossa była budowana na fali euforii związanej z branżą AI, ale okazuje się, że jest to podobna bańka technologiczna, jaką obserwowaliśmy przy dotcomach – tylko 10 razy większa. Wtedy kapitalizacja branżowych gigantów oscylowała na poziomie 4 bln USD, dziś to prawie 40 bln USD. 90% spółek związanych z AI nie przynosi zysków, a wiele firm musi brać kredyty na pokrycie rachunków za prąd i wodę do chłodzenia wielkich centrów obliczeniowych. Coraz częściej pojawia się opinia, że ta bańka niedługo pęknie, bo opiera się jedynie na kredytowanym dodruku i podtrzymywaniu systemu. Nvidia, która głównie buduje procesory obliczeniowe do tych centrów, sięgnęła 5 bln USD kapitalizacji, co stawia ją historycznie jako największą spółkę akcyjną (dla porównania: złoto ma 28 bln USD, a Bitcoin 2,3 bln USD). Cały indeks S&P 500 ciągnie głównie kilka spółek technologicznych związanych z AI. W razie załamania będziemy mieli niezłą recesję, jak w 2000 r. czy 2008 r.

Co może być największym zapalnikiem tego załamania? Chińska inwazja na Tajwan i próba przejęcia największych fabryk mikroprocesorów, na których opiera się gospodarka USA. Sama wojna celna Trumpa ma już mniejsze znaczenie, bo po jej odwołaniu nie było widać euforii na krypto. Konflikt tajwański z pewnością nastraszy wielu inwestorów technologicznych i doprowadzi do sporej paniki na rynkach. Podejrzewam, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Trump i jego środowisko polityczne, skoro zamierza robić rezerwy kryptowalutowe i przenieść tam część długu USA, będzie grał na wykrwawienie rynku, zanim zrobi poważne zakupy. Zalecam trzymanie stablecoinów i czekanie na okazje, jak tąpnięcie z 10.10.2025 r. Choć wiele Altcoinów o mocnych fundamentalnie już szoruje dno i można pokusić się o pierwsze małe zakupy. Indeks Fear and Greed przeszedł do poziomu Extreme Fear, a w takich momentach zwykle była to dobra cena zakupu. Jednak należy uważać, bo niski poziom może utrzymywać się przez wiele tygodni, a tak naprawdę nie było jeszcze żadnych negatywnych newsów. Więc warto nieco poczekać.

Należy pamiętać, że elity władzy są jeszcze bardziej chciwe niż zwykli ludzie i muszą wywołać panikę, by skupić na dołku, a potem sprzedać 10x drożej w euforii. Legendarny inwestor Warren Buffett i jego fundusz Berkshire Hathaway zgromadził rekordową gotówkę w wysokości 382 mld USD. To dość mocny sygnał, że krach na globalnych rynkach wkrótce nadejdzie.